Tagi

, , ,

Mam takie przeczucie, że za kilka tysięcy lat, gdy wszystkie większe i mniejsze gwiazdy i gwiazdki, odkrycia i autorytety tego tysiąclecia zdezaktualizują się i wyblakną, Ken Wilber  będzie jedną z kilku postaci, która będzie wciąż łatwo rozpoznawana i łączona z czymś ponadczasowym, co scalił i uformował w trakcie swojego życia.

Ken Wilber. Hmmm… intryguje mnie od dawna. Obserwuję go (blog), słucham (np. to), czytam (zaraz będzie), bo próbuję zrozumieć to, co chce przekazać, a co wciąż jeszcze mi się wymyka. Nie jest pisarzem, nie jest psychologiem, nie jest naukowcem, nie jest buddystą. Nie jest też skromny, ceni swoją wiedzę i swój wizerunek. Jest błyskotliwy, ale i rzetelny. Jest inny po swojemu i nie daje się nigdzie zaszufladkować. Co najciekawsze, ma potężna siłę oddziaływania i to nie tylko poprzez swoje książki i wypowiedzi w necie. Jest jak skondensowana cząsteczka energii, której maksymalne zagęszczenie powoduje drgania i wibracje, a fale i ciepło rozchodzą się daleko od jądra. Jest w nim COŚ wielkiego, ważnego i wyjątkowego. I dlatego dzisiaj będzie o jego książce : „Niepodzielone”. To chyba jedna z jego pierwszych książek prezentująca jego wizję człowieka zintegrowanego w wielu różnych wymiarach: w wymiarze ewolucji gatunkowej, w wymierzę rozwoju myśli, w wymiarze fizycznym, duchowym, społecznym i indywidualnym. Wilber uporządkował w tej książce etapy rozwoju ludzkości, społeczeństw i jednostek i odnalazł dla nich uniwersalny model:

Rozwój, to integracja przeciwieństw na kolejnych poziomach świadomości, a poprzez to rozszerzanie wymiaru egzystencji: od miłej i przyjemnej persony (to, co w sobie lubimy i pokazujemy na zewnątrz), poprzez wypierane cienie, nieakceptowane ciało i obce otoczenie, aż do świadomości transpersonalnej i dalej jeszcze – do świadomości jedynej. To tak w ogromnym skrócie. I oczywiście w moim niekoniecznie pełnym a może nawet właściwym rozumieniu. Mnie jednak sporo uporządkował ten model i potwierdził to, o czym już pisałam wcześniej, że jako gatunek zbliżamy się pasm transpersonalnych, czego dowodem są np. nasilające się ruchy ekologiczne, New Age, fizyka kwantowa, zaostrzanie się radykalizmu religijnego (jako desperacki atak w przededniu klęski), globalizacja, itd. itp. Dojrzewamy jako gatunek i nie ma dla tego procesu alternatywy. To nie koniec świata się zbliża, tylko przejście na kolejny poziom. I Wschód i Zachód są co do tego zgodne.

Reklamy