Tagi

,

Przydarzyło mi się przy czytaniu tej książki coś, co przydarza się rzadko lecz, jeśli już się wydarzy, jest dużym i cennym przeżyciem – powolne odkrywanie Człowieka poprzez słowa, które zapisał wiele lat temu. Człowieka, który już nie żyje, ale po którym pozostał pełen energii przekaz przemierzający czas. Czytając, mam wrażenie obecności autora słów w przestrzeni tuż obok, w ciszy, która otacza czytanie, obecności tak realnej i tak bliskiej, że wręcz patrzę na świat jego oczami, odczuwam jego lęki i zachwyty, tęsknię wraz z nim, marzę, robię plany rowerowych wypraw po południowej Francji, cieszę się słońcem i ciepłym kocem w zimnym mieszkaniu, papierosem, rozmową, siłą własnych mięśni, czuję jego emocje. Tu i teraz, ale również tam i wtedy. Czas jest pojęciem tak bardzo względnym, zwłaszcza gdy natkniemy się na kogoś takiego jak Andrzej Bobkowski – człowiek wyprzedzający swoja epokę o dobre pół wieku. Człowiek, który potrafi TAK pisać i TAK patrzeć na świat. Trudno opisać, jak bardzo mnie poruszył mnie tą książką. Zalecam ją jako remedium na współczesną polską, ogłupiającą rzeczywistość, bo pozwala złapać oddech, poszerzyć horyzonty i zrozumieć, czym jest prawdziwa Wolność. Ale zalecam ją również jako remedium na samotność, rzadko się zdarza być z kimś tak prawdziwie, blisko i intymnie. Cudowna książka.

Reklamy